pismo

Przez lata istnienia urzędów kontroli skarbowej niejednokrotnie zdarzały się sytuacje, kiedy urzędnicy przeciągali postępowanie kontrolne ponad miarę. Czy podatnicy mogli coś z tym zrobić?

Czy kontrola miała określone ramy czasowe?

Na wstępie trzeba ustalić, czy urzędnicy byli w ogóle zobowiązani do zakończenia kontroli w konkretnym przedziale czasowym. Okazuje się, że sprawa wcale nie była taka prosta. W przepisach istniały bowiem pewne terminy (12, 18, 24 lub 48 dni w zależności od wielkości firmy), jednak dotyczyło one postępowania podatkowego toczącego się w ramach kontroli, a nie ściśle jej samej. Postępowanie podatkowe nie zawsze jest częścią kontroli, więc co działo się wtedy, kiedy nie było? Taka kontrola musiała zakończyć się w ciągu miesiąca, a w przypadkach szczególnie skomplikowanych w ciągu 2 miesięcy. Były to jednak tylko terminy instrukcyjne.

Ponaglenie – wyjście z sytuacji dla podatnika

Czy taka konstrukcja przepisów oznaczała, że podatnik w ogóle nie mógł poskarżyć się na przewlekłość postępowania? Na szczęście wyjściem z sytuacji było ponaglenie. Składało się je do Generalnego Inspektora Kontroli Skarbowej, który po pozytywnym rozpatrzeniu sprawy wyznaczał dodatkowy termin załatwienia sprawy. Zarządzał też wyjaśnienie przyczyn opóźnienia oraz wyznaczenie osób za to odpowiedzialnych. W razie potrzeby podejmował też środki mające zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości. Jeśli jednak nawet ponaglenie nie mobilizowało urzędników do zakończenia kontroli w terminie, można było wnieść skargę na bezczynność organu do sądu administracyjnego.

Olga, f: Aymanejed / Pixabay